Recenzje prasowe i portali internetowych:
MÓJ PIES Nr 8, sierpień 2009
Rubryka: Warto przeczytać
Recenzja Joanny Wajs:
RZECZ O PEŁNI ŻYCIA
Główną bohaterką jest niejaka Floksia, ze względu na krótkie łapki nazywana owczarkiem niemieckim chowanym pod szafą. W tych autobiograficznych opowiadaniach pojawia się jednak cała galeria niezwykłych psów — Piszczyk i Gacek, czyli hultajska dwójka, Drań o złotym sercu, zazdrośnik Dunio... To proza, zwłaszcza dla tych, którzy jeszcze nie zauważyli, że życie bez czworonoga jest niepełne...
Bogumiła Śpiewakowska
Teraz jestem w Tęczowym Moście
Zysk i S-ka Wydawnictwo
(Joanna Wajs — tłumaczka literatury włoskiej, poetka, krytyk literacki. pracuje jako redaktor w wydawnictwie Nasza Księgarnia, prowadzi rubrykę Wiersz Świątecznej w "Gazecie Wyborczej")
http://prowincjonalnenauczycielstwo.blogspot.com
Książka Bogumiły Śpiewakowskiej jest opowieścią o psach, opowieścią snutą z głębi serca, wynikającą z miłości i oddania psom człowieczej duszy. Główną bohaterką pierwszej części jest Floksia, wilczuropodobna znajda, która swoją Pańcię pokochała równie mocno jak Pańcia ją. W owym dwugłosie śledzimy historię obu pań od chwili pierwszego spotkania, aż do odejścia jednej z nich. Część druga to opowieści o różnych psach, które spotkała w życiu autorka. O tych czekających na swoich ludzi zabranych do szpitala, o tych, które znajdowały suchy kąt mimo wielkiej nieufności do ludzi.
Na koniec autorka przytacza legendę o Tęczowym Moście, znaną doskonale wszystkim tym, którzy zajmują się zwierzętami. To ciepła, wzruszająca lektura.
ECHO ŁOMIANEK I BIELAN Nr 11, 28 sierpnia 2009 r.
Recenzja Wiktora Tomonia:
Tęczowy Most to miejsce, gdzie na spotkanie ze swoim Państwem czekają zwierzęta, które zakończyły już swój żywot. Są tam szczęśliwe, wolne od trosk, nie chorują, nie cierpią, nie starzeją się. Tylko tęsknią. I czekają. A gdy się doczekają ze swoim Panem lub Panią przechodzą po Moście, by być razem już na zawsze.
Piękna historia, prawda? Właśnie na niej bazuje książka Bogumiły Śpiewakowskiej, która ukazała się niedawno nakładem dużego wydawnictwa. Mieliśmy szczęście — i niekłamaną przyjemność - zanurzyć się w lekturze jej opowiadań przez wakacje.
Do zwierząt można mieć stosunek rozmaity — obojętny, złośliwy, nienawistny wręcz, ale też pełen ciepła, serdeczności i miłości. Ci, którzy zwierząt nie lubią, dalszą część tekstu mogą sobie darować. Dla wszystkich innych "Teraz jestem w Tęczowym Moście" to lektura obowiązkowa.
"Teraz jestem w Tęczowym Moście..." składa się z trzech części. Pierwsza to cztery opowiadania autorki o swoim życiu z Floksią — od znalezienia jej na terenie ogródków działkowych, aż po odejście suczki na Tęczowy Most. W pewnym momencie autorka oddaje głos samej Floksi, która analizuje zachowania swoich Państwa, wykazując wiele zdrowego, psiego rozsądku wobec nie zawsze przewidywalnych posunięć ludzkich. Bo czy rozsądny, dorosły pies pakowałby się na wał nad rzeką podczas powodzi stulecia? Koniec pierwszej części to impresja o znajomych i ich psach, spotykanych codziennie na spacerach. Właściciele znają się i lubią — z ich pupilami bywa różnie — są wielkie przyjaźnie i równie duże animozje, jednak to ludzko-psie stado trzyma się razem i na zdawkowych "dzieńdobrych" nie poprzestaje.
Druga część to oparte na faktach — poza jednym wyjątkiem — opowiadania o powiązanych losach psów i ludzi. Wzruszające, humorystyczne, zawsze napisane z empatią i serdecznością.
Na koniec autorka serwuje nam legendę o Tęczowym Moście, po której każdemu, kto miał swojego Puszka, Reksia, Sunię czy Kicię zakręci się w oku łza. No dobrze, ale co takiego niezwykłego jest w tej książce? Autorka jest mieszkanką Bielan. Każde miejsce i każda osoba występująca na kartach jest prawdziwa. Psie Pole jest nadal odwiedzane przez bohaterów opowiadań, a sama książka — prócz wartości dla "psiarzy" — jest ciekawym przyczynkiem do budowania dzielnicowej legendy. Bo właśnie takie książki — o lokalnych społecznościach, dzielnicowych osobistościach, ludziach znanych z codziennych przechadzek z psem — są warte każdej spędzonej nad nią chwili.
Głęboko wierzę, że przy Tęczowym Moście czeka na mnie mądry kumpel Herman (wielkości miniaturowego sznaucera), przyprowadzony do domu Kicior ("Frędzel" się nie przyjął, chociaż w pierwszym dniu pobytu kociak zjadł lub zdematerializował połowę frędzli z dywanu) czy podwórkowy Reks, który wiernie ciągnął u Dziadków przyczepione sanki. A jeśli nie na mnie, to na kogoś z rodziny i że się jeszcze zobaczymy.
Dziękuję za tę książkę, pani Bogumiło.
Wiktor Tomoń
Recenzje w księgarniach internetowych:
KSIĘGARNIA INTERNETOWA "GANDALF"
"Teraz jestem w Tęczowym Moście":
21 października 2009
Recenzja Katarzyny Winters katarzyna@winters.net.pl
Kiedy sięgnęłam po książkę Pani Bogumiły Śpiewakowskiej "Teraz jestem w Tęczowym Moście", moja ukochana suczka, Norunia, mieszkała już po drugiej stronie tęczy od ponad roku. Wiele czytałam o Tęczowym Moście, znam legendę, która daje każdemu prawdziwemu miłośnikowi czworonogów nadzieję na powtórne spotkanie kiedyś... Dzięki niej nie pogrążamy się do końca w rozpaczy, bo przecież jest jeszcze szansa, że znów ujrzymy ukochane zwierzątka. Po wpisaniu hasła "Tęczowy Most" w przeglądarkę, znajdziemy wiele odnośników do stron internetowych poświęconych pamięci zwierząt (nie tylko psów), które opuściły ziemski świat i odeszły do nowej, cudownej krainy.
Tak trafiłam na stronę www.teraz-jestem-w-teczowym-moscie.pl Zafascynowała mnie treść książki, której fragmenty zamieszczone są na stronie. Bardzo chciałam przeczytać wszystko o Floksi i innych pieskach. Zapoznałam się z opiniami czytelników, z notką biograficzną Autorki i postanowiłam niezwłocznie kupić egzemplarz. Przeczytałam go jednym tchem. Kolejno śmiałam się, płakałam i widziałam na kartach książki siebie i Norę, która tak, jak Floksia cement, rozniosła po mieszkaniu gładź tynkową i umorusała się przy tej czynności niemożliwie. Przeżywałam również powtórnie rozstanie ze swoją suczką, czytając fragmenty dziennika... Książka podzielona jest na dwie zasadnicze części. Część pierwsza traktuje o Floksi, ukochanej suczce Autorki, natomiast część druga to zbiór krótkich opowiadań, z których każde dotyczy innego pieska.
Czytając "Elegię dla Drania", płakałam. Dramat bohaterki i jej czworonożnego przyjaciela poruszył mnie do głębi, zaś opis spotkania pani Marii z Draniem jest tak wzruszający i pełen liryzmu, że nawet w najbardziej lodowate serce tchnie iskrę ciepła. "Zaklinacz psów" jest wspomnieniem pełnych grozy czasów drugiej wojny światowej i rozgrywających się na jej tle losów żydowskiego chłopca, uratowanego z wojennej pożogi. Tragedia żydowskiego narodu pokazana na przykładzie rodziny Szymka zmusza do refleksji. Po lekturze tego opowiadania człowiek siedzi długo zadumany, rozmyślając o tragicznych losach ludzi, którym wojna zabrała bliskich, o niszczycielskiej i strasznej sile nienawiści, będącej źródłem rasizmu, a także o boskich planach wobec ludzkości i świata."Dotyk psiej sierści" traktuje z kolei o terapeutycznej roli zwierząt w naszym życiu. Pies Misiek, bohater tej opowiastki, wspomaga swą obecnością pacjentów centrum rehabilitacyjnego. Jest dla nich szczególnym terapeutą, bowiem ofiaruje im swą przyjaźń i serce. Lektura "Szczęściary z reklamówki, ujarzmionego włóczęgi i perły na trzech nogach" tchnie w nasze serca otuchę i nadzieję, że istnieją jeszcze dobrzy ludzie, którym los naszych Braci Mniejszych nie jest obojętny.
"Pies swatką? Dlaczego nie?" to historia psa filozofa, opowiedziana przez niego samego z dużą dozą humoru. Wplecione w tekst cytaty sławnych myślicieli, które narrator przytacza, trafnie ilustrują sytuacje opisane w tej powiastce, dodając jej swoistego charakteru.
Napisałam do Pani Bogumiły list. Okazało się, że jest to pełna ciepła i dobroci, o wielkim sercu Osoba. Tylko Ktoś, o takiej wrażliwości, może stworzyć niezwykłą opowieść o zwykłej codzienności, spędzonej wspólnie z wiernym przyjacielem, psem.
Katarzyna Winters
____________________________________________________________________
KSIĘGARNIA iNTERNETOWA K@pitalka
"Teraz jestem w Tęczowym Moście"
Recenzja Lucyny
Bardzo piękna książka. Autorka opisuje wielką miłość między pieskiem, a człowiekiem, która taka powinna być. To jest coś pięknego, przejmującego, taką miłością powinni darzyć ludzie swoje zwierzaki. Oni sobie na to zasłużyli, a Bóg dał nam po to rozum.
Lucyna